
O, Matko!
Jeśli miałoby się stać to, co wielu uważa, że ma się stać z „Rz” i „U Rz” po przejęciu ich przez pewnego – podobno PO-stronniczego – biznesmena (a co przez moment, po zwolnieniu z funkcji naczelnego „Rzepy” Pawła Lisieckiego a przed wprowadzeniem tam Tomasza Wróblewskiego, wydawało się przerażająco prawdopodobne, w odróżnieniu od zaledwie prawdopodobnego teraz), czy nie znaleźlibyśmy się w tragicznej powtórce znajomej części z nas sytuacji, kiedy przyzwoicie wydrukowany i wiarygodny opis bieżącej rzeczywistości, zwłaszcza tej lokalnej, można było odnaleźć jedynie w prasie kościelnej?
(Nie upieram się naturalnie, że tym razem byłaby to ta z ilustracji)