
Rozmawiałem
kiedyś w jednym z bogatszych przedmieść metropolii z trzema inteligentnymi dziewczynami (z których trzy były ładne; z których jedna … mniejsza z tym... ) o demokracji i o pomyśle wprowadzenia przymusu udziału w wyborach.
Zapomniałem dorzucić tego argumentu przeciwko temu ostatniemu: odmowa oddania głosu* jest ważnym głosem; głosem który nie byłby zarejestrowany, gdybyśmy musieli iść do urn; głosem przeciw obecnemu systemowi; i głosem za innym systemem.
Inaczej mówiąc: mogę ganiać idiotów po lesie. Mogę być ganiany przez nich po lesie. Idioci i ja możemy być wyrzucani z lasu przez gajowego. Ale dyskutować z nimi i zapraszać ich do sterowania państwem?
Wolne żarty.
*nie - nie bawię się w oddawanie pustych kart, bazgranie po nich, darcie ich, itp. Po prostu nie bawię się, bo to nie jest zabawa.
(the picture: http://www.flickr.com/photos/jeridaking/481261830/)