
Podobno niektórzy uważają za sukces naszej (przepraszam –
waszej) demokracji to, że polscy wyborcy po raz pierwszy od upadku realnego socjalizmu pozwolili pozostać u koryt... przepraszam u władzy koalicji rządzącej. Osiągamy rzekomo w ten sposób stabilizację, która jest - tak przebiega ta analiza - oznaką dojrzałości politycznej naszego społeczeństwa.
Niestety - wynik tych wyborów jest wg mnie oznaką czegoś zupełnie innego. Wawrzyniec J. Peter sformułował kiedyś wyjątkowo przenikliwą - dziś słynną i dogmatyczną - zasadę, która w pewnym uproszczeniu i uogólnieniu brzmi: wszyscy dążą do osiągnięcia swojego poziomu niekompetencji.
Wybierając najbardziej nieudolną i pustą programowo partię, dorzucając jej jako koalicjanta najbardziej sprzedajną partię Polacy osiągnęli właśnie swój poziom demokratycznej niekompetencji.
Dobrze przynajmniej, że zapowiada się niespotykany w naszych dziejach długi i spokojny okres ćwierćdobrobytu.
(zdjęcie z: http://timpanogos.wordpress.com)