
Ze skrzynki pocztowej wylewa się (nie była
otwierana przez pół dnia) kubik papieru (gdzie są, do cholery, zakichani socjal-demokraci, kiedy ci szkodnicy mogliby być naprawdę przydatni?? niech się odwalą od edukacji niewinnych dziatek [dziatków? - gramatyka naszego ukochanego języka przerasta mój skromny intelekt] i życia seksualnego obywateli [nieodpowiedzialnie popuszczając tej bestii smycz] i niech zrobią wreszcie coś z tymi tonami marnotrawionych lasów!)*.
Większość to ulotki polityczne i Telepizza (płacisz za jedną a dostajesz trzy? - ktoś tam planuje doprowadzić firmę do bankructwa nieodpowiedzialnymi obietnicami - pewnie zatrudnili polityka do marketingu...). Telepizza zostaje skrzętnie zatrzymana. A pozostałe? Jacyś egzaltowani goście namawiają mnie, żebym im zaufał, że mogę im ufać a potem wciskają mi przyspieszające puls slogany, zupełnie wiarygodne frazesy i wielkie, uroczyste obietnice. W sumie coś, za co - w jakimś bardziej patriotycznym i przedsiębiorczym społeczeństwie - groziłby im natychmiastowy odstrzał (sorry - taka jakaś wizja, ale nie ośmielę się jej rozwinąć tutaj).
Wszystkie lądują po kilku sekundach (nie - nie czytałem dokładniej niczego, po prostu przechodziła sąsiadka i ręka zatrzymała się na moment, kiedy mówiłem "Są bobry!") w koszu. Zatrzymałem tylko dwie, brzmiące najwiarygodniej: "Pożyczki od ręki. Dogodne warunki" i "Okna. 70% taniej!"
*może nie jest to najlepiej sklecone zdanie, ale com sobie ponawiasował, tom sobie ponawiasował (kompensuję sobie marne [OK: bardzo marne] oceny z nawiasów na logice)!