
Nadzieja dla p. Palikota kryje się w jednym – w jego bogactwie.
Bogactwo – mam na myśli takie, które pozwala przestać intensywnie myśleć o pieniądzach; a nie takie, które nie pozwala na nic innego - trwale i na plus wpływa na intelekt, zwłaszcza intelekt polityczny.
Nie możemy więc wykluczyć, że jego bredzący i bełkoczący jak na razie 'Ruch' przemówi kiedyś trzeźwiejszym głosem. Jeśli p. Palikot uruchomi swój intelekt polityczny (nie ten ideologiczny; ten ma b. niski), przypomni sobie kilka starych sloganów ze swoich dawnych, dobrych, PO-wskich czasów i zagoni tych wszystkich nieoświeconych, zaściankowych, folklorystycznych antyklerykałów, aktywistów gejowskich, transwestytów, niespójnych bojówkarzy najróżniejszej maści oraz Pana/Panią Annę Grodzką do walki o choć ździebko* mniej zniewolony rynek, ten śmieszny cyrk toczący się na pustych butelkach wódki z destylarni swojego duce może okazać się całkiem użytecznym idiotą**, jak to mawiają anglojęzyczni.
*skąd, do cholery, wraca do mnie to 'ździebko'?
**nie wierzę w to; będą dalej organizować krucjatę przeciwko Krzyżowi.
(Tak przy okazji: rzekomy klerykalizm, o którym trąbi Cyrk Palikota jest tak 'dużym' problemem dla Polski, jak ten Cyrk dla Kościoła).