(Mini-kronika końca tego państwa)
Jaki rząd, taki upadek.
Nie wiem czy jest takie prawo, ale gdyby było, losy tej żałosnej ekipy potwierdzałyby je.
Obawiałem się przez moment, że upadek tego rządu zbiegnie się z upadkiem państwa. Choć Tusk & Co. tak sumiennie pacują nad tym upadkiem, z pewnością nie zasługują, żeby być świadkami tak ważnego symbolicznie wydarzenia, nawet jeśli będzie ono jedynie formalnym zarejestrowaniem oczywistego od dawna faktu.
Czy to zastem w ramach jakiegoś mądrego dziejowego prawa, czy też w wyniku głupiego przypadku (pewnie jednak to drugie - bardziej pasowałoby to do naszych anty-bohaterów), Platformersi nie rozbijają się o wojnę, międzynarodowy kryzys gospodarczy czy też na w pełni uzasadnionej ludowej rewolcie, lecz na drobnym, pospolitym oszuście, takim jak oni sami.
PS Któraś z gazet popularnych wygłupiła się dziś ze swoim wielkim nagłówkiem na pierwszej stronie: "Syn Tuska pracował dla oszusta." Nie jest to zbyt udana próba przyciągnięcia uwagi, gdyż nikt chyba w Polsce nie spodziewał się niczego innego: syn Tuska jest synem oszusta, cała państwowa administaracja pracuje pod wodzą oszustów i co drugi pracodawca w Polsce to oszust - zmuszony do łamania prawa - w interesie własnym, pracowników, ich rodzin i całego kraju - przez ten rząd i Sejm, oraz wszystkie poprzednie.