Friday, 31 August 2012

Their finest hour (na nadwiślańskim piachu)


“Mam w dupie nadwiślański piasek*”, pomyślałem kilka tygodni temu. 

Polskę jako państwo można by zbudować na księżycu, gdyby w ogóle dało się ją zbudować. Mam gdzieś krajobrazy. Nie interesują mnie one jako Polaka. Co mnie interesuje w Polsce jako państwie to konstytucja – ta zapisana, zamazana czy też wciąż tworzona w sercach i intelektach pewnej grupy facetów. Jeśli jest dobra, stworzymy państwo na byle grudzie ziemi; jeśli jest zła – a jest zła – dajmy przynajmniej szansę następnym pokoleniom i wybierzmy się na dłuższy spacer po pustyni. „Tak, mam gdzieś mazowieckie sosny!”, prawie wykrzyknąłem na głos. 

Dzień czy dwa później nadszedł 15. sierpnia.





(*nie, dajcie spokój - to akurat jest mało śmieszne)