
(zdjęcie: hqwalls.blogspot.com)
W programie, który ostatnio intensywnie promuję, oprócz znakomitej rozmowy z Prymasem Anglii i Walii, znajdziecie również tę z Davidem Eaglemanem (zaczyna się ok. 12'), dużo jak na swój wiek publikującym amerykańskim neurologiem. Miło jest poznać uczonego, który przyznaje – przynajmniej tutaj - że nie wie do jakich odpowiedzi doprowadzą nas dzisiejsze pytania dotyczące człowieka, a jest ich mnóstwo. (Można, oczywiście, znać już dziś wszystkie odpowiedzi, lub wszystkie ważne odpowiedzi, lecz nie jako uczony). Umsył, wolna wola, świadomość, romans? „To wszystko jest jeszcze pełne tajemnic. Niczego nie możemy wykluczyć”.
W innym miejscu Eagleman proponuje świetnie brzmiącą analogię: „Nie jesteśmy jedną osobą, lecz całym społeczeństwem, w którym konkuruje bezustannie mnóstwo różnych grup i podgrup. Nasze świadome ‘ja’, to które zadaje pytania, jest najmniejszą częścią tego co się dzieje w naszym mózgu. Jest jednak bardzo ważne, żeby nie być zbyt redukcjonistycznym – neurobiologia ma problem z absolutnym redukcjonizmem”. Zwróćcie uwagę, jak rozsądnie komentuje to arcybiskup i co podkreśla.
Amerykanin nie potrafi, niestety, ugryźć się w język i nie wypowiedzieć czarodziejskiej ‘emergencji’, rodem z Hogwarts. Tylko dlatego, jest ona niezrozumiała przez nikogo i pochodzi z łaciny ma rzekomo uratować naturalizm. Kończy na szczęście poprawnym akcentem: „kiedy widzisz dwoje zakochanych ludzi trzymających się za ręce, jest tam coś więcej niż atomy, neurony i ruch”.
Perła została jednak rzucona gdzie indziej. Dotykając seksualności, Eagleman przypomniał – być może zbytecznie - że związane z nią umysłowe mechanizmy są specyficzne dla każdego gatunku. I załączył jedną z najbardziej wzruszających naukowych ilustracji, jakie kiedykolwiek widziałem. „Mógłby pan stać cały dzień nagi przed żabą a ona nie uznałaby pana wcale za atrakcyjnego”, tłumaczył Marrowi, by zniechęcić go do bezskutecznych zachodów. Tak między nami - Marr nie musiałby pokazywać się żabie nago, by mogła zdecydować, że"nie" - wystarczy, żeby go w ogóle zobaczyła.
PS À propos neurologii: przypominam sobie, że w jednym z wcześniejszych, tegorocznych programów usłyszałem niezwykłą uwagę innego naukowca: „opis działania ludzkiej psychiki przedstawiony przez Św. Tomasza z Akwinu okazuje się pomocny w interpretacji najnowszych odkryć neurobiologii."
(Cytuję z pamięci i muszę przyznać, że nie dałbym głowy czy wymieniony był św. Tomasz i czy padło akurat słowo „pomocny”.)