Tuesday, 24 April 2012

"I Would Do Anything For Love (and I WILL Do That)"[1]



Pod koniec sierpnia 1909 roku, Zygmunt Freud i jego bliscy współpracownicy, Karol Jung i Aleksander Ferenczi przypłynęli do Nowego Jorku. Masschusettski[2] Clark Uniwersity przyznał Freudowi dkoktorat honoris causa i Austriak przyjął zaproszenie rektora Stanleya Halla, by osobiście odebrać tytuł.


Psychologowie ze starego kontynentu postanowili wykorzystać tę okazję, by rozpocząć psychoanalityczną kolonizację Ameryki. Wykłady Freuda i Junga przyciągnęły wielu wybitnych lekarzy, naukowców i filozofów, m.in. Jamesa Jacksona Putnama i Williama Jamesa.

Jungowi udało się spędzić dwa wieczory sam na sam z Jamesem, pisze w biografii Junga Frank McLynn, i niezykle silne wrażenie zrobiła na nim jasność jego umysłu myśłi  i brak intelektualnych uprzedzeń. Obaj głęboko zainteresowali się mediumizmem i zjawiskami paranormalnymi.
[...] Sporadyczne aluzje Stanleya Halla, sugerujące, że James jest intelektualnym zerem, skoro interesują go takie sprawy, drażniły Junga.[3]  (Reakcja Junga świadczy oczywiście bardzo dobrze o jego naukowych - i w ogóle umysłowych - standardach).



Wizyta była dużym sukcesem. […] Europejczycy szybko udowodnili, że w wielu dziedzinach psychologicznego poznania daleko wyprzedzali Amerykanów. 


Co nie było to chyba zbyt trudnym zadaniem, jak sugeruje załączona przez McLynna ilustracja:
Putnam i James, obaj zainteresowani psychologią nerwic i psychoz, przywieźli ze sobą medium, które od miesięcy [podkr. moje] stanowiło dla nich zagadkę. Jung i Freud[4] natychmiast wydobyli z niej wyznanie, że jej zdolności są oszustwem, które miało zwrócić na nią uwagę młodego mężczyzny.





[1] Powiedziała 'medium'
[2] Sorki
[3] "Ale James, jak wkrótce Jung się przekonał, ku swej wielkiej radości, doskonale sobie z Hallem poradził. Hall pewnego razu zaprosił na wieczór Jamesa, żeby Jung i Freud mogli zbadać część jego materiałów. James przyszedł o umówionej porze, wsadził rękę do kieszeni i wyciągnął plik dolarów. Potem serdecznie przeprosił i z drugiej kieszeni wyciągnął właściwe papiery. Jung uważał to za szczególnie ciętą replikę."
[4] jak zobaczycie w nadchodzącej części zdania ci niepoprawni romantycy od razu rozszyfrują jej przekaz, a raczej - dotrą do jego serca (ale przeczytajcie najpierw tekst główny - nie chcę Wam psuć niespodzianki tym nic nie wnoszącym wtrętem, który jest tylko pretekstem do rzucenia kalambura; lub dwóch).