13 lipca 1900 r., podobno też w piątek, za panowania cara Mikołaja
II Romanowa, którego przodkowie w konszachtach z Prusakami i Austriakami rozparcelowali anarchistyczne Królestwo Polskie, na wskutek beznadziejnej
organizacji pracy, nagminnego lekceważenia obowiązków zawodowych i nieadekwatnej
infrastruktury w podwarszawskich Włochach dochodzi do poważnego wypadku
kolejowego.
Niewielkie obrażenia odnosi w nim Aleksander Głowacki (vel
Wł. Reymont) - ma złamane dwa żebra.
Lekarz, do którego trafia okazuje się miłośnikiem literatury a w szczególności prozy swojego pacjenta i dwa żebra zamieniają się w dwanaście oraz w „inne kontuzje ciała”. Poważny stan p. Głowackiego stawia pod znakiem zapytania czy
„będzie nadal zdolny do pracy umysłowej” - kłamliwie ‘stwierdza’ w dokumentach szpitalnych
dr Jan Roch Raum, aby umożliwić pisarzowi wyłudzenie odszkodowania od lokalnej rosyjsko-polskiej administracji.
Za nieuczciwie uzyskany majątek – wg niektórych fantastycznych
źródeł będący rzekomo ekwiwalentem „kilkunastu kamienic warszawskich” - Reymont
wyjeżdża do Paryża i kończy tam przygnębiającą historię o słowiańskich chłopach* zajmujących
się melancholijnym rolnictwem, zdradami, knowaniami, kłusownictwem oraz okazjonalnym wypędzaniem lokalnych
Żydów pośrodku monotonnego krajobrazu.
Brawo.
P.P. Głowacki i Raum myśleli, że oszukują kolej lub cara. Jeśli to była kolej, zmniejszono środki na poprawę bezpieczeństwa podróży; jeśli to był car, z pewnością odjął odpowiednią sumę z budżetu Kraju Nadwiślańskiego.
*za którą jakiś czas potem dostaje - tym razem uczciwie - kolejną sporą sumę pieniędzy. Zapewne pisze dzięki nim następną depresyjną historię, lecz o tym nie jestem w stanie nic powiedzieć, gdyż po pierwszym rozdziale "Chłopów" musiałem uciec do pewnej pruskiej lalki, by już nigdy intelektualnie nie powrócić na wieś.
(zdjęcie z: http://www.fotoplatforma.pl/ - wszystko wskazuje na to, że uzyskane przeze mnie nieuczciwie; przepraszam i zobowiązuję się usunąć je natychmiast, jeśli zażąda tego właściciel; nie zamierzam wypłacać żadnego odszkodowania)
*za którą jakiś czas potem dostaje - tym razem uczciwie - kolejną sporą sumę pieniędzy. Zapewne pisze dzięki nim następną depresyjną historię, lecz o tym nie jestem w stanie nic powiedzieć, gdyż po pierwszym rozdziale "Chłopów" musiałem uciec do pewnej pruskiej lalki, by już nigdy intelektualnie nie powrócić na wieś.
(zdjęcie z: http://www.fotoplatforma.pl/ - wszystko wskazuje na to, że uzyskane przeze mnie nieuczciwie; przepraszam i zobowiązuję się usunąć je natychmiast, jeśli zażąda tego właściciel; nie zamierzam wypłacać żadnego odszkodowania)