Tuesday, 10 January 2012

Misc.




(Chaotyczna garść mitów, pomysłów, pytań, popularnych przesądów i personalnych uprzedzeń... może kiedyś je ogarnę po ludzku. Ale nie dziś, nie przy tej pogodzie.)


Nikt, kto chociaż raz zagrał w grę komputerową nie jest poważny*****.

Ja jestem poważny.

W Polsce działoby się lepiej, gdyby ona nie istniała fizycznie.

Na pewnym etapie (ludzi lub trawy) trawa okaże się smaczna dla ludzi. Mam nadzieję.

Polska polityka grała kiedyś w jakąś grę komputerową.

Istnieje odwrotna zależność pomiędzy jakością lokalnego (tzn. polskiego) społeczeństwa i narodu.

Układ siedzib kilku instytucji przy południowym końcu Krakowskiego Predmieścia i ich architektura wyrażają głęboką i ważną myśl.

Przez większość życia ludzie tkwią w anarchicznym kłębowisku czegoś tam w ich głowie. Sporadycznie przebijają się. Lub coś/ktoś przebija się do nich. (Mówię o sobie****).

Okresy whisky różnią się pod jakimś ważnym względem od okresów brandy. Zadaniem mędrca jest odkryć pod jakim.

Niższe warstwy Polskiego społeczeństwa będą właśnie na krawędzi odkrycia estetyki, kiedy przyjdzie koniec świata.

Świnie są inteligentniejsze (to wiadomo), ale krowy są mądrzejsze.

Mazowsze jest jakieś inne. Podobnie inne regiony.

Coś zatrzymuje się na zachodnim brzegu Wisły.

Wódka wydobywa to co najlepsze z polskich mężczyzn – do piątego kieliszka.

Chiny potrzebują Polaków.

Coś ważnego - i niebezpiecznego - zaczyna się na wschód od Wisły.

Odbija mi* się często w okularach osoba siedząca z tyłu. Lecz rzadko na nią patrzę. Czy to błąd?

Wielu jest idiotami (politycznymi). Każdy ma święte prawo do bycia idiotą (politycznym). Bycie idiotą (politycznym) nie jest sprzeczne z byciem wyjątkowo inteligentnym kimkolwiek.

Marnotrawstwo jest ważną sugestią. Jest jak najbardziej stosowne, żeby marnować...

Jak to możliwe, że kierunek ewolucji jest w górę a nie w dół?

Kiedy ulice są zakorkowane, autobusy skręcać w puste boczne ulice, zawozić ludzi jeździć do mniej zatłoczonych części miasta i wysadzać ich przed budynkami Miejskiej Awaryjnej Sieci Biurowej (MASB), oferującymi każdemu 'korkowiczowi' biurko, komputer, internet, drukarkę i czajnik (tzw. infrastruktura BKIDCz).

Jeśli masz zagadkę – idź do świni; jeśli coś cię gryzie – idź do krowy.

Nie jest możliwe ustalenie czy lepsza jest whisky czy dobra brandy (koniak, oczywiście, wygrywa wszystkie porównania).

Wahanie pomiędzy brandy a whisky świadczy o wewnętrzym napięciu cywilizacyjnym, intlektualnym lub emocjonalnym, zwylke twórczym, lecz bywają wyjątki. Wahanie pomiędzy koniakiem a whisky, przekracza możliwość chłodnej analizy – wymaga tańca.

Szwedzi odzyskają kiedyś duszę.

Niemcy nie znają umiaru w organizacji i każą za to płacić Europie.

Brytyjczycy odkryli coś ważnego, ale większość z nich zapomina powoli co.

Brytyjska Królowa powinna przed śmiercią zrobić numer i nawrócić się na rzymski-katolicyzm. (Modlę się o to).

Kiedy czytam o 'arcyksiążęcym' Browarze w Żywcu, tracę wiarę w sens słów. Kiedy piję 'Żywca' (czy coś zmienili w recepturze, czy to tylko ja?), odzyskuję sens.

Czy wypada czytać jak Sokrates umiera i płakać – w kiblu**?




**Przepraszam, naprawdę - ale musiałem to z siebie wyrzucić... o matko! Niech mnie szlag! To miało być czyste! Słowo!!***

***ha! A jaka jest moja wiarygodność?

****nie w sensie, że się przebijam, lecz że też tkwię w kłębowisku. Chociaż może?

*****nie odbierz tego personalnie, Tadek. (Ale spoważniej, chłopie, w końcu! Chociaż wg tego, co napisałem, to jest niemożliwe. Z drugiej strony to tylko taki mój przesąd...)