(... all that I can commit to is maybe...)
"The Universe doesn't make sense", the kids will soon be told at a university (or maybe they have already been told, at school?), "Harry is just something that emerged from a collection of tiny grey bits. And Tom Marvolo Riddle's going to win. After all."
Dzieciaki z prowadzonej przez Federację Sodalicji Mariańskich (Congregationes seu sodalitates B. Mariæ Virginis) szkoły przy Ogrodowej (podstawówka i gimazjum) przyjęły oklaskami wymieszanymi z okrzykami oficjalne ogłoszenie wakacji 2012 przez ich dyrektora na koniec robiącego duże wrażenie i momentami wzruszającego zamknięcia roku szkolnego w Kościele pw. św. Karola Boromeusza na Woli (gdzie trafiłem przypadkiem, w drodze do krawca).
Chłopcy i dziewczynki a za nimi chłopacy i dziewczyny wyszli z kościoła przepełnieni dobrymi tomistycznymi poglądami na świat i na bliskich, otoczeni licznymi modlitwami rodziców, nauczycieli i księży (oraz jedną, krótką - moją), zapewne w towarzystwie gotowych do pomocy zastępów aniołów i dobrych duchów wysłanych przez Pana.
"Dobrze się składa", pomyślałem przyglądając się tej budująej serce gromadce, kiedy robiła sobie zdjęcia na schodach kościoła. "Bo zaraz za rogiem czeka na nich plakat filmu Chwała Dziwkom. A na ich rodziców oraz starszych kolegów - lokalne burdele reklamowane za wycieraczkami zaparkowanych dookoła kościoła samochodów (o czym zresztą dzieciakom przypominano sumiennie każdego dnia w drodze do szkoły)".
Plakat zauważyłem wychodząc z domu i ruszając w stronę kościoła (tzn. krawca). Stało przed nim trzech chłopaków gapiących się romantycznym - że tak powiem - wzrokiem w intrygująco ułożoną dziwkę. Coś w wyrazie jej twarzy i coś w układzie jej nóg było w stanie dodać wiary w siebie nawet najnieśmielszemu i najwrażliwszemu z chłopców.
Musiałem chaotycznie przywołać kogoś ze zdziesiątkowanych zapewne przeze mnie zastępów, które wciąż mi towarzyszą oraz cząstkę z tego czego mnie nauczono - w tym jedną, krótką modlitwę - żeby samemu uniknąć lubieżnego oblizania się (tzn. oblizałem się, przyznaję; ale tylko raz i do tego dość, mam nadzieję, dyskretnie; stawką było jednak to, bym nie zatrzymał się przy tych łebkach i nie oblizywał się przez dłuższą chwilę. Poza wszystkim innym wyglądałoby to dość niepoważnie... mam już swoje lata, w tym dwa na filozofii).
PS And finally: I know she's a dummy; it's just a silly crush, right? (to be continued, I'm afraid :)