[...]
Ah, the ground at my feet, maybe it's just the old street
But everything that I know lies under
And when I see what they've done
To this place that was home
Shame is all that I feel.
Dewastacja** zaczęła się (naturalnie) od*** greckich naturalistów, sceptyków i socjaldemokratów.
Kartezjusz (pozwoliłem sobie na tak śmiały skrót intelektualny, ponieważ nie znam historii filozofii na tyle dobrze, żeby móc sobie na taki skrót nie pozwolić) nieodpowiedzialnie i błędnie podkopał wiarę w niebo (to za oknem) i oparł ją na swoim myśleniu (co jednak częściej okazywało się iluzją: Wasze myślenie czy niebo za oknem?).
Hobbes, Locke, Berkeley i Hume (oraz kilku innych, o których nie słyszałem), pokazali jak niebezpieczny jest błąd w rękach ludzi zdolnych.
Voltaire, Encyklopedyści i pozostała małostkowa i złośliwa drobnica pokazała jak upierdliwy ('niebezpieczny' byłby chyba zbyt dużym komplementem dla tych francuskich ciemniaków) może być błąd w rękach małostkowej i złośliwej drobnicy (wydaje się, że filozoficzna drobnica popełnia błędy w wyjaśnianiu świata w sposób współgrający z błędami w myśleniu laickiej drobnicy szukającej zrozumienia świata****).
(Kant i Hegel pokazali jak niebezpieczny jest błąd w rękach geniuszy, ale o nich już było i jeszcze będzie. Zatem przejdźmy do innych germańsko-języcznych).
Od filozoficznych oświeceniowych karykatur, pałeczkę przejęli 'psychologowie', z których Freud powinien siedzieć (nie na kozetce) a Jung być leczony w jakiejś porządnej szwajcarskiej klinice psychiatrycznej. Amerykanów pominę ze względu na sympatię dla Ameryki.
W końcu do młota dorwał się najżałośniejszy i najniebezpieczniejszy typ (w filozofii): technicy, w tym podtyp: naukowcy.
A właśnie ich próby myślenia (filozoficznego; nie mówimy tu o myśleniu technicznym, do którego naukowcy powinni być jak najbardziej zachęcani - bo są w tym dobrzy) wydają się być obszarem - jednym z niewielu; obok wymiaru sprawiedliwości, porządku wewnętrznego, obrony granic i kontaktów z innymi państwami; wszystkimi tymi dziedzinami państwo mogłoby się zająć; dlaczego jednak nie chce? Ale zostawmy to pytanie na inną okazję - na który państwo powinno zdecydowanie wkroczyć i zacząć ściśle regulować (tak jak dziś reguluje - skutecznie - ich myślenie w sprawie 'globalnego ocieplenia' i innych fantazji, którymi ekscytują się amerykańskie studentki i niemieccy studenci). I kiedy trzeba (a na ogół trzeba), karać ich z największą surowością.
Efektem tego długofalowego intelektualnego sabotażu jest przerażająca, smutna i ogromna skala ruiny, którą widzimy dziś w głowach znajomych, żon, dzieci, sąsiadów, prezenterów telewizyjnych i (zbyt) wielu innych.
As I wander around this wreck of a town
Where people never speak aloud (or sense; mine)
With its ivory towers and it's plastic flowers
I wish I was back in 1981*****
Just to see your face instead of this place
Now I know what you mean to me
And I wonder:
Is this the way life’s meant to be?
*błąd i grzech: kolejność uczuć powinna być odwrotna.
**zainspirowane rozmową ze znajomym
***Szatana oraz…
****a ludzie mają święte prawo być drobnicą w filozoficznym odbiorze świata.
*****drobna pomyłka; autorowi z pewnością chodziło o 390 przed Chr. lub 1266