Monday, 13 June 2011

Konserwa




Konserwatyzm jest sercem, które narzuciło sobie - po męsku - rozum.


Konserwatyzm jest myślą, która biegnie przed czynem. I czynem wyprzedzanym przez myśl - kiedy inni, o dobrych i dziecinnych sercach, zrywają się z okrzykiem, wierząc, że ruch ma wrodzony sens.

Konserwatyzm jest świadomością, że rządzenie państwem jest jak żeglowanie - nie przez oczywisty wymóg rzadkich umiejętności i doświadczenia - lecz przez to, że jest przed nami cały ogrom spraw, na które państwo nie ma wpływu. Mają go obywatele.

Jest ojcem, który stając przed krzywdą nim wyda osąd dociera do jej sedna - kiedy syn porywa sztandar i pędzi, nie wiedząc gdzie.


Konserwatyzm wie, że nierówność nie musi oznaczać niesprawiedliwości. Walczy z tą, która wynika z nierównego traktowania ludzi; broni tej, która wynika z nierówności w samych ludziach.

Konserwatyzm wie, że ludzie rozumieją hierarchię i autorytet, bo każdy z nich jest własnym królem.

Konserwatyzm rozumie, że są systemy zbyt duże by człowiek mógł nimi sterować. I wie, że to błogosławieństwo.

Konserwatyzm wie, że najlepszy sposób w jaki państwo może pomóc ludziom osiągnąć dobrobyt to nie przeszkadzać im w tym.

Konserwatyzm wie, że ból bywa dobry, że płacz jest darem. A państwo jest marnym (i najdroższym) pocieszycielem.

Konserwatyzm rozumie, że porażka jest sprężyną. Że najmocniej stoi co przeżyło upadek. I że nie wszystko musi przeżyć upadek. Dlatego nie próbuje za wszelką cenę ratować kruszącego się.

Konserwatyzm najpierw pokornie uczy się świata. A potem go zmienia.


Konserwatyzm wie, że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość cały czas trzymają się za ręce.


Konserwatyzm, jak żydowski kupiec, widząc biedę - liczy.
A nie, jak zubożały szlachcic-rewolucjonista, z nieswojego chce rozdawać.

(Konserwatyzm wie, że biurokraci - do których nic nie ma personalnie - rozmażają się jak króliki w ciepły wiosenny dzień; po deszczu. I ich - znowu: nie personalnie - tępi jak szczury, czy coś takiego -
jest to dla mnie zbyt emocjonalny temat, by pilnować spójności metafor)

Konserwatyzm wie, że państwo nie może kochać - tylko człowiek; ż
e dar od drugiego jest szansą a dar od władzy jest pułapką.

Że zabrane i rozdane pod przymusem powróci się zemścić.


Konserwatyzm nie boi się wziąć władzy, ale jej nie pożąda, bo wie, że jest groźnie bawić się w Boga.


Konserwatyzm nie wierzy, że cel uświęca środki.

Konserwatyzm nigdy nie poświęca życia obywateli dla idei (jeśli już to dla sprawy). Ale dla ich obrony nie waha się zabić.


Konserwatyzm pali pachnącą fajkę i jest stabilny, jak mądry kapitan, który przepłynął siedem mórz i nie łudzi się, że statek dopłynie do Nowej Jerozolimy (tam - na innym statku). Ważne jest, żeby nie zatonął.*

Konserwatyzm jest jak dziewczyna w rozwianych na wietrze historii włosach jadąca nago na białym ... (- no może tu mnie odrobinę poniosło. Pomińmy ten punkt).

W każym razie, żeby nie przynudzać dłużej podsumujmy: konserwatyzm jest ekscytującą propozycją inlektualną, którą każdy młody mężczyzna powinien poważnie rozważyć (dla starych mężczyzn, którzy jeszcze do niego nie doszli jest już za późno. Ale cuda się zdarzają. A i jeszcze to -

Konserwatyzm nie liczy na cuda, ale ich nie wyklucza).


*Michael Oakshott


Bibliografia: Arystoteles, (Platona - z wiadomych względów - pominiemy;
zrobił sporo dla ducha, ale nie znał się na Państwie), św. Tomasz z Akwinu O.P., de Soto O.P, Suarez S.J. (dwaj ostatni ze wspaniałej Salamanki), Chateaubriand, Burke, Turgot, Say, Smith, Menger (z Nowego Sącza), Böhm-Bawerk, von Mises, Hayek, Kirk, Friedman, Bocheński, Dzielski, Korwin-Mikke (z Józefowa)