Wednesday, 8 June 2011

Rower



Ach! Ten pęd! Ten wiatr we włosach!

To seksualne prawie poczucie siły mięśni! Ta duma ze sprawnego ciała, które nie odmawia w żenujący sposób współpracy po intensywnym kwadransie!

Te tęskne spojrzenia rowerzystek, kiedy je wyprzedzamy z gracją - a nie odwrotnie!

Ta trzeźwa intuicja, która podpowiada nam, żeby nie chlać piwska po drodze! I ta mądrość, która sprawia, że słuchamy intuicji!

Te nagłe przyspieszenia i karkołomne - lecz udane mimo wszystko - hamowania!

Ta zdumiewająca zdolność utrzymania równowagi pomiędzy tym co niebezpieczne i ekscytujące a naszymi umiejętnościami!

Ta siła, która pozwala zacisąć wargi i powstrzymać bluzgi, kiedy zaliczamy glebę!

To samurajskie samoopanowanie, które powstrzymuje nas od kopania zasługującego przecież na to w pełni sprzętu!

Ach, te dawne, dobre czasy!



PS Pierwsza ambitniejsza miejska trasa. Czas standardowy: 45min; czas realny: 2 godz. 20 min. (- 30 min. na piwo; no dobra - dwa).