Friday, 24 June 2011

Panika intelektualna


Na niedawnym na spotkaniu poświęconym zmarłemu 30-go maja prof. Markowi Siemkowi; filozofii, którą się interesował (Fichte, Schelling, Kant, Hegel); jego znakomitym podobno wykładom oraz wyjątkowemu – wg powszechnego świadectwa - stylowi dydaktycznemu, uderzyła mnie pewna wielce niepokojąca myśl.

Poziom rozmowy panelistów był znakomity. Pojawiały się w niej intrygujące terminy („transcendentalna filozofia społeczna”) i przenikliwe spostrzeżenia. Jedno z nich pochodziło od dr Marcina Poręby. „Prof. Siemek wykonywał ogromną pracę intelektualną przygotowując się do swoich wykładów ciągle powracając do pewnych tematów, patrząc na nie z różnych pozycji, szukając dogłębnie ich genezy. A w trakcie wykładu robił rzecz najtrudniejszą z możliwych: całe to przygotowanie stanowiło jedynie podstawę do rodzącej się w trakcie wykładu myśli” (cytuję z pamięci).

(Inna z ciekawych uwag Dr Poręby to ta – wypowiedziana podczas sesji naukowej „Świadomość, Umysł, Filozofia” - że „zarzut non sequitur jest niestosowny na pewnych etapach filozofowania”)

W trakcie uświadomiłem sobie jednak coś strasznego: nie było to oczywiście spotkanie dyskusyjne czy polemiczne, lecz nawet gdybym się uparł, nie wymyśliłbym żadnego kontrowersyjnego komentarza – tak zaawansowane, głębokie i eleganckie były wypowiedzi panelistów. Było frustrujące* słuchać tych inteligentnych erudytów i móc tylko w milczeniu ich podziwiać**.

Z drugiej strony, stale powracającym wątkiem była niemiecka filozofia idealistyczna, której – z tego co słyszałem – nie da się zbyt spójnie komentować (nie wspominając już tym, że podobno nie da się jej też czytać).

Na osłodę wyniosłem tę anegdotę: „Mówi się, że filozofowie nie potrafią zarabiać pieniędzy, ale już przecież Tales udowodnił, że bycie filozofem nie wyklucza dojścia do majątku. Więc my nie musimy.”


PS Wikipedia zawiera takie oto intrygujące zdanie o profesorze: "Siemek rysuje obraz Hegla jako twórcy teorii swoiście nowoczesnej formy uspołecznienia, która umożliwia realizację ideału wolności wszystkich, urzeczywistniającego się dzięki rozumowi, zrodzonego z racjonalności instrumentalnej, zapośredniczonej przez złożone procesy społeczne (chytrość rozumu)".


*;-)

**Rzeczy wróciły na szczęście do normy trochę później, na spotkaniu z dwoma neomarksistami i Żakowskim, z którego - nawiasem mówiąc - wyciągnąłem wyznanie, że budzi się czasem w nocy zalany potem i z przerażeniem w oczach. Ale o tym innym razem.