Po niedawnej konferencji naukowej* na temat wielkiego polskiego logika Kazimierza Ajdukiewicza, dogoniłem prof. Adama Nowaczyka licząc na więcej anegdot o 'Cesarzu' - jak czasem Ajdukiewicz sam siebie nazywał - polskiej logiki. Nie zawiodłem się co do smakołyków (Quine usłyszał od Ajdukiewicza taki oto komentarz o swoim fundamentalnym poglądzie: "Proszę przyznać - pan tak naprawdę nie wierzy, że zdania syntetyczne i analityczne są tym samym!"), ale nie to zostanie mi w pamięci z mojej krótkiej rozmowy z filozofem z Łodzi.
Idąc wolnym krokiem zalanym słońcem dziedzińcem starej Biblioteki a potem Krakowskim Przedmieściem rozmawialiśmy m.in. o pomyśle bardziej nieformalnych spotkań starszych naukowców i filozofów ze studentami. Zachęcałem, żeby mój rozmówca zgodził się być gościem specjalnym. Rozpędziłem się i zapomniałem, że mówię do analityka. "Mógłby pan podzielić czymś bardziej osobistym, np. tym co pana w nauce i filozofii ekscytuje". Zatrzymaliśmy się przy Koperniku trzymającym nieruchomą, tutaj przynajmniej, ziemię. Profesor przeszył mnie swoimi niezrozumiale pogodnymi, prawie młodymi, błękitnymi oczami. "Ale czy ma ekscytować?", zapytał. Pożegnaliśmy się. On ruszył w stronę Powiśla, zapewne w poszukiwaniu romantycznych wspomnień ze swoich studenckich, warszawskich czasów; a mnie na szczęście nogi same poprowadziły do starej Biblioteki, gdyż umysł wciąż dochodził do siebie po tym ataku na mój fundamentalny nielogiczny aksjomat.
*K. Ajdukiewicz: Język i Poznanie; zorganizowana na UW przez Koło Filozofii Analitycznej MISH UW oraz Ośrodek Badań Filozoficznych.