Kto zabrał wiosnę?
A jeśli to ona zamierza bawić się w chowanego, przeliczy się. Nie wchodzę w żadne niepoważne gierki - czekałem kilkanaście miesięcy (czy ile tam trwała zima w tym roku) i kilka kolejnych nie zrobi mi już zbyt dużej różnicy.
Nawiasem mówiąc, przychodząc tym razem - a raczej przechodząc, wydaje się teraz - podsunęła mi argument przeciw idealizmowi i racjonalizmowi: jeśli jest tak jak twierdzą, i do poznania wystarczają umysł i idee, to dlaczego ponownie spotkana wiosna działa na nas zupełnie, zupełnie inaczej niż ponownie spotkane twierdzenie Pitagorasa?
(Może i banalne, ale czyż nie wiosenne?)