Wpadłem niedawno na Oskara[1].
A precyzyjniej: on wpadł na mnie i zaciągnął mnie do podejrzanie wyglądającej bramy pomiędzy pewnym kościołem a Instytutem Filozofii.
Kilku gości paliło tam coś. Była z nimi, niezobowiązująco, młoda kobieta, która w pewnym momencie powiedziała: "Chyba pójdę i sprowadzę jeszcze jakąś koleżankę...". Pomyślałem, że może zrobić się z tego coś więcej niż zwykłe filozoficzne zabijanie czasu - może zrobić się ciekawie, w złym tego słowa znaczeniu. Młoda kobieta wyjaśniła jednak szybko, że po prostu czuje się nieswojo (czy coś w tym stylu) otoczona przez aż tylu mężczyzn na raz w stosunkowo ciemnej bramie.
Zapewniłem ją, że nie zrobimy jej krzywdy, co najwyżej jej poglądom, a ona natychmiast zidentyfikowała to jako najgorszy rodzaj krzywdy, potwierdzając wysoki standard edukacji w Instytucie (lub wysoki poziom krzywdy jakiej tam doznaje).
A precyzyjniej: on wpadł na mnie i zaciągnął mnie do podejrzanie wyglądającej bramy pomiędzy pewnym kościołem a Instytutem Filozofii.
Kilku gości paliło tam coś. Była z nimi, niezobowiązująco, młoda kobieta, która w pewnym momencie powiedziała: "Chyba pójdę i sprowadzę jeszcze jakąś koleżankę...". Pomyślałem, że może zrobić się z tego coś więcej niż zwykłe filozoficzne zabijanie czasu - może zrobić się ciekawie, w złym tego słowa znaczeniu. Młoda kobieta wyjaśniła jednak szybko, że po prostu czuje się nieswojo (czy coś w tym stylu) otoczona przez aż tylu mężczyzn na raz w stosunkowo ciemnej bramie.
Zapewniłem ją, że nie zrobimy jej krzywdy, co najwyżej jej poglądom, a ona natychmiast zidentyfikowała to jako najgorszy rodzaj krzywdy, potwierdzając wysoki standard edukacji w Instytucie (lub wysoki poziom krzywdy jakiej tam doznaje).
Ale nie o studentkach chciałem pisać (tak tylko jakoś samo wychodzi),
lecz o umyśle.
Oskar wspomniał, że organizowane przez niego (z pewnym uporem) Koło Filozofii Umysłu zajęło się ostatnio twierdzeniem Gödla (powinno chyba być Gödela?) i o swojej próbie powiązania tegoż twierdzenia z jakimiś wnioskami nt. istoty ludzkiego umysłu - operacji, której możliwość i sensowność instynktownie odrzucam.
Oskar wspomniał, że organizowane przez niego (z pewnym uporem) Koło Filozofii Umysłu zajęło się ostatnio twierdzeniem Gödla (powinno chyba być Gödela?) i o swojej próbie powiązania tegoż twierdzenia z jakimiś wnioskami nt. istoty ludzkiego umysłu - operacji, której możliwość i sensowność instynktownie odrzucam.
Słuchając Oskara przyszła mi do głowy ciekawa refleksja, którą jednak z pewnych względów nie podzieliłem się: "Gödel. Jakie to śmieszne
nazwisko...". A potem druga: jaki może być w ogóle związek matematyki, logiki i
aksjomatologii z umysłem?
Zastanawiałem się i zastanawiałem się aż wpadłem na odpowiedź: to, że umysł może się nad nimi zastanawiać. Podobnie zresztą jak nad przyczynami Rewolucji Francuskiej lub (zbyt) wysokiego opodatkowania - kwestiami, które byłyby, nawiasem mówiąc, ciekawszą i dającą więcej informacji ilustracją pracy umysłu.
Zastanawiałem się i zastanawiałem się aż wpadłem na odpowiedź: to, że umysł może się nad nimi zastanawiać. Podobnie zresztą jak nad przyczynami Rewolucji Francuskiej lub (zbyt) wysokiego opodatkowania - kwestiami, które byłyby, nawiasem mówiąc, ciekawszą i dającą więcej informacji ilustracją pracy umysłu.
Ponieważ jednak wybór tych aspirujących filozofów padł na twierdzenie Gödla, też poświęciłem mu chwilę i doszedłem do kilku wniosków, którymi podzielę się wkrótce. Wspomnę teraz tylko, że jest wśród tych wniosków psychologiczny postulat
na istnienie... - ale w swoim czasie, w
swoim czasie.
[1] dla tych, którzy nie są Oskarem: Oskar nie jest moim wyimaginowanym
przyjacielem z Facebooka; jest istniejącym w realu (choć tu mogłaby się
wywiązać z paroma osobami zza lokalnej ściany - mam na myśli Inst. Filozof. a nie Kościół - interesująca awantura) studentem filozofii. Studiuje na... - zresztą nie ważne gdzie i kiedy - filozofia
jest przecież ponadczasowa i ponadmiejscowa.
(W sumie - to może być przypomnienie również dla Oskara, na wszelki wypadek. Pamiętam, że kiedy sam studiowałem filozofię miewałem absolutnie zakręcone metafizycznie okresy z powodu niekompletnej aksjomatycznie matematyki... czy może miłości...? Już mi się myli.)
Re: Ilustracja - przepraszam, Oskar, ale ta mi wyjątkowo wpadła w oko.
PS Aha - umysł może się jeszcze zastanawiać nad miłością. I powinien to robić, bo tu - będę zawsze argumentował całym sercem - jego istota jest pogrzebana (pozwalając sobie na traktowanie tego niemieckiego idiomu gorzej niż psa).
PS Aha - umysł może się jeszcze zastanawiać nad miłością. I powinien to robić, bo tu - będę zawsze argumentował całym sercem - jego istota jest pogrzebana (pozwalając sobie na traktowanie tego niemieckiego idiomu gorzej niż psa).
