Sklecam właśnie coś na temat wczorajszego, fascynującego spotkania w jednej z warszawskich kawiarni, Filozoficznej.
(Na pierwszy plan przebija się egocentrycznie - ale chyba ten egocentryzm zostałoby mi wybaczony? Jestem w końcu na własnym blogu i chyba, jak do tej pory, nie nadużywałem wątków personalnych - publiczne poruszenie mojego przypadku i zapowiedź dr Grygańca co zrobi ze mną, kiedy się zorientuje, że to był przypadek kogoś, kto bywa od czasu do czasu w odległości mniejszej niż kilometr od niego; ale o tym innym razem.)
Zaczynam się jednak nieco zaplątywać próbując ogarnąć zarejestrowane wątki, uwagi i komentarze (ile oddałbym - tak jak my wszyscy - za te niezarejestrowane, nie mówiąc już o tych niewypowiedzianych*!). I zaczynam się odrobinę zniechęcać - rzućcie okiem za okno. (Choć przyznaję, że to wszystko może równie dobrze wskazywać na ubóstwo mojego intelektu jak na bogactwo tego spotkania.)
Wśród tego - lekkiego; nie jestem kompletnym idiotą - zagubienia stosuję stary wybieg, przydatny jako usprawiedliwienie porzucania żmudnej, organicznej roboty: uciekam w szlachetne meta-refleksje. I zamiast skrupulatnie relacjonować, zaczynam myśleć o Bogu.
Spotkanie w Kawiarni Filozoficznej bowiem - do takiego wniosku dochodzę - powinno być dokładnie, uczciwie i dogłębnie opisane; zasługuje na to.
Podobnie jak całe życie każdego z nas. I, przyznajmy uczciwie, choćby nieco egocentrycznie (ale uwierzcie mi: egocentryzm - połączony z intelektem - prowadzi do dobrego): nie osiągniemy wewnętrznego spokoju nie mając pewności, że całe nasze życie nie jest na bieżąco sumiennie i do bólu uczciwie* utrwalane. A bez wewnętrznego spokoju - każda psycholożka wam to powie - nie mamy szansy na miłość.... sorry: szansy na szczęście (nie mieszajmy miłości do wszystkiego, OK?)
Co jest kolejnym psychologicznym postulatem istnienia wszechmogącego Boga. Nazwijmy go postulatem Doskonałej Kroniki**.
Która domaga się istnienia Doskonałego Kronikarza.
*Postulat Kompletnego Rozkminienia Innych
**Prawda, prawdą, lecz każdy - wierzący czy nie - modli się o Przychylnego Kronikarza; tu zapewne kryje się ten najważniejszy, stary jak świat, opisywany nieustannie w Kościele i często poza nim Postulat Bezwględnej Miłości; Do Nas.
***jest to jeden z podstawowych postulatów i znajdował się już na mojej liście na wysokiej pozycji; tu jednak uzyskał nową, roboczą nazwę.
Ilustracje: góra - Św. Benedykt z Nursji (tu akurat piszący Regułę), mal. Herman Nieg (1849-1928)

