
Mam wielką wizję wielkiej Polski. Wspaniałą wizję.
Wizję, która obejmuje wszystkich*: arystokratów, socjalistów, anarchistów, konserwatystów, socjal-demokratów, liberałów, reakcjonistów, komunistów, Annę Ryszarda Grodzką, ONR, Tęczową Antifę, "Wyborczą" i "Uważam Rze" - plus wielu innych.
Część z nich jest u władzy; część jest trzymana daleko od niej; część jest w parlamencie; część w przestronnych, humanitarnie prowadzonych więzieniach; wszyscy mówią; część jest wysłuchiwana; część służy do zawijania kanapek; część do czytania.
Wszyscy cieszą się wolnością (z wyjątkiem tych w przestronnych, humanitarnie prowadzonych więzieniach - zawsze z budującą biblioteczką), rośniemy w zasobność dzięki rozumnemu, bo nieistniejącemu programowi gospodarczemu rządu i wzrastamy w kulturze, duchu i szczęściu dzięki ... kto to wie?
PS Może z drobnym wyjątkiem zaproszonych przez część czytelników "Krytyki Politycznej" lewackich bojówek zza Odry.