Sunday, 11 December 2011

Jak to - cholera! - możliwe?




Jak to do cholery możliwe, żeby Warszawa... albo nie. Nie dziś.

Dziś jest niedziela i nie będzie polityki ani ideologii.

Na świecie jest tyle dobra ile wnoszą go inni minus to, co my zepsuliśmy.

Ale jest też go dla nas tyle, ile chcemy dostrzec. I nie będzie nic, jeśli zamkniemy na nie oczy. Wierzę - za Kantem, lecz radykalniej - że współtworzymy świat już na etapie postrzegania go. (Ale o tym innym razem.)

Dziś więc dostrzegam dobro. Tzn. z takim mam zamiarem wychodzę z domu (bo już nie mogę patrzeć na ten burdel u siebie) - czy się uda to inna kwestia.

Sukpiam się na ludziach, na ich duchu i ich ciał... nie! nie dziś: dziś jest niedziela - a nie na ich poglądach. Dziś będę się starał - w moim prywatnym, wielkim świecie - tolerować wszystkich; a może nawet polubić. A może nawet ... (a wiecie, że nie jest mi łatwo, z małymi wyjątkami).

Pozdrawiam Was wszystkich, Oskar.

PS Pogodziłeś się już ze Staszkiem?